Gdy jednoosobowa działalność gospodarcza nie przynosi zysku

Data wpisu: 27.08.2019

Można długo opowiadać o pięknych ideach, dla których przedsiębiorcy prowadzą swoje biznesy. Bądźmy jednak realistami: firmę zakłada się po to, aby wypracowywała zyski. W przeciwnym razie biznes nie ma na dłuższą metę sensu, stanie się źródłem frustracji i wpędzi właściciela w poważne problemy finansowe. Jest to szczególnie niebezpieczny scenariusz w przypadku jednoosobowej działalności gospodarczej. Gdy ta nie przynosi zysku, właściciel zaczyna mieć wątpliwości i jest o krok od podjęcia decyzji o zamknięciu firmy. Jak tego uniknąć? Co zrobić, gdy dużo pracujesz, a zysku wciąż nie ma?

Od początku: czym jest zysk?

Nie będziemy wchodzi w definicje ekonomiczne, ponieważ często nie mają one wiele wspólnego z biznesową rzeczywistością. Sprawa jest prosta: zysk to środki, jakie zostają w portfelu przedsiębiorcy po opłaceniu wszystkich kosztów stałych i bieżących (czynsz za biuro, daniny publicznoprawne, rozliczenia z kontrahentami, pensje pracowników itd.). Jeśli po opłaceniu tego wszystkiego na koncie firmowym wciąż pozostaje np. 100 złotych, to tyle właśnie wyniósł zysk firmy w konkretnym okresie rozliczeniowym.

Sytuacja nieco się komplikuje w przypadku jednoosobowej działalności gospodarczej, w której jedynym pracownikiem jest właściciel. Tutaj obliczając zysk firmy musimy uwzględnić także koszty utrzymania gospodarstwa domowego przedsiębiorcy. Dlaczego? Ponieważ biznes nie może funkcjonować, jeśli właściciel nie ma gdzie mieszkać, nie ma co jeść, nie ma co pić i nie może sfinansować innych potrzeb.

Tutaj dochodzimy do meritum problemu, z jakim zmierzyło się mnóstwo osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą: gdy firma nie przynosi zysku, ma to bezpośredni i bardzo negatywny wpływ na prywatne życie przedsiębiorcy. Wystarczy słaby czy beznadziejny kwartał, by właściciel bez skrupułów zamknął biznes i wrócił na etat, bo nie może sobie przecież pozwolić na brak jakichkolwiek dochodów. Czy takiej sytuacji można uniknąć?

Bazuj na biznesplanie

Bo przecież zrobiłeś go przed założeniem firmy, prawda? Biznesplan, zwłaszcza opracowany rzetelnie i pod nadzorem doświadczonego doradcy biznesowego, powie Ci prawdę. Dowiesz się z niego, jak długo może trwać sytuacja, w której Twoja firma nie przynosi zysków. Wiedząc, że już za 1-2 miesiące zła karta powinna się odwrócić, będzie Ci łatwiej zakazać rękawy i cierpliwie pracować na spodziewany sukces.

Oczywiście powyższa rada będzie tylko utopią, jeśli nie masz za co żyć i rozwijać biznesu. Dlatego zawsze podkreślamy, że zakładanie firmy (i jednoczesne rzucenie etatu) bez grosza przy duszy, to gotowy przepis na poważne kłopoty finansowe.

Poduszka finansowa

Bardzo ważne jest, aby zabezpieczyć się na wypadek braku zysku w jednoosobowej działalności gospodarczej. Taki moment może kiedyś nastąpić i musisz być na to przygotowany. W momencie, gdy idzie Ci dobrze, staraj się odkładać część zysków na „czarną godzinę”. Optymalnie będzie zbudować poduszkę finansową odpowiadającą sześciomiesięcznym, uśrednionym zyskom przedsiębiorstwa.

A gdy nie masz poduszki finansowej, firma nie generuje żadnego zysku i wręcz przynosi straty, to musisz poważnie zastanowić się, czy wiesz, w jakim kierunku zmierzasz. Jeśli nadal wierzysz w swój model biznesowy i opierasz się na rzetelnym biznesplanie, przejściowe trudności możesz pokonać np. występując do ZUS z wnioskiem o odroczenie zapłaty składek i rozłożenie zaległości na raty.

Autor wpisu: Soluma Group, Grzegorz Wiśniewski

Wszystkie działy