Pracownik etatowy to czasami lepsze rozwiązanie niż współpraca B2B

Data wpisu: 06.05.2019

Outsourcing usług jest jedną z najpopularniejszych metod obniżenia kosztów stałych funkcjonowania przedsiębiorstwa. Wiele firm decyduje się na nawiązanie współpracy B2B, bo teoretycznie jest to bardzo opłacalne. Otrzymujemy fakturę, którą można łatwo rozliczyć w działalności, a jednocześnie zachowujemy moce przerobowe do obsługi kolejnych zleceń. Bywa jednak, że korzystniejszym rozwiązaniem dla przedsiębiorstwa będzie stworzenie etatu. Wiemy, że brzmi to niewiarygodnie, dlatego podzielimy się z Tobą konkretnymi przykładami.

Etat jest lepszy, gdy masz niską marżę

Klasyczna sytuacja: Jan Kowalski ma małą firmę, w której sam pracuje. Biznes dobrze się rozwija i obecnie zleceń jest tak dużo, że Kowalski nie jest już w stanie ich wszystkich realizować bez naginania terminów. Potrzebuje kogoś do pomocy. Pierwsza myśl: nawiązanie współpracy B2B. Szybko jednak okazuje się, że inne firmy z branży Kowalskiego mają… wyższe ceny niż on sam. Efekt byłby taki, że nasz bohater musiałby albo dołożyć do interesu, albo podwyższyć ceny, czego jego klienci mogliby nie zaakceptować.

W takiej sytuacji lepszym rozwiązaniem będzie właśnie zatrudnienie pracownika etatowego, który otrzymuje stałą pensję niezależne od tego, jaką stawkę z klientem wynegocjował Kowalski. Przy niskich marżach taka opcja sprawdza się po prostu najlepiej.

Niesolidni współpracownicy

Współpraca B2B jest dobra do momentu, aż ktoś nie nawali – a takiego scenariusza niestety nigdy nie  można wykluczyć. Na rynku co i rusz pojawiają się firmy, które są źle zarządzane i nastawione tylko na szybki zysk. Ich właściciele nic sobie nie robią z tego, że ktoś na nich liczy. Zawalenie zlecenia nie stanowi dla nich krytycznego problemu, bo zawsze znajdzie się następny klient chcący nawiązać współpracę B2B.

Jeszcze gorzej wygląda to w przypadku freelancerów, których charakteryzuje jedna cecha: słomiany zapał.

Od pracownika etatowego (czasami) możesz wymagać więcej

Umowa o pracę chroni interesy nie tylko pracownika, ale też pracodawcy. Pracownik nie może sobie dowolnie ustalać warunków zatrudnienia, przychodzić do biura wtedy, kiedy mu się podoba. Nie może też porzucić pracy z dnia na dzień, bo obowiązuje go okres wypowiedzenia. To daje pracodawcy pewne poczucie bezpieczeństwa. Wie, że pracownik nie pójdzie sobie „do lasu” w samym środku realizacji ważnego projektu, a nawet jeśli, to zawsze będzie można wyciągnąć wobec niego konsekwencje.

Nacisk na współpracowników B2B jest niestety czysto iluzoryczny. Trzeba się tutaj zdać na elementarną przyzwoitość partnera, co ma krótkie nogi. Gdy współpracownik stwierdzi, że nie chce się mu dłużej realizować zlecenia, po prostu je sobie odpuści i nikt nie będzie w stanie na niego wpłynąć (choć jest to też uzależnione od warunków umowy).

Nie negujemy faktu, że współpraca B2B jest fajna i bywa bardzo opłacalna. Zwracamy natomiast uwagę na to, że czasami warto spojrzeć na sprawę nieco szerzej i nie odrzucać z góry rozwiązania stereotypowo uznawanego za gorsze. Prowadzenie firmy to ciągłe wybory, nie zawsze te najbardziej oczywiste.

Autor wpisu: Soluma Group, Grzegorz Wiśniewski

Wszystkie działy