Nawet 80% firm w Polsce upada w dwóch pierwszych latach działalności. Dlaczego?

Data wpisu: 03.09.2019

Prowadzenie biznesu w naszym kraju nie jest wcale szaleństwem. Na rynku działa mnóstwo przedsiębiorstw, które świetnie sobie radzą, nie narzekają na wysokie obciążenia publicznoprawne, cierpliwie pozyskują klientów i budują rozpoznawalność marki. Na przeciwległym biegunie są firmy założone na chybcika, nieprzemyślane i źle zaplanowane biznesy, które właściwie już od dnia rejestracji są skazane na katastrofę. Jak to się dzieje, że nawet około 80% polskich firm upada w maksymalnie drugim roku działalności? Co leży u źródła problemu? Sprawdź wyniki naszych obserwacji.

Brak planu awaryjnego

Wbrew powszechnej opinii nie jest tak, że gros świeżo założonych firm nie zarabia. Z doświadczenia i rozmów z przedsiębiorcami wiemy, że jednak większość biznesów dość szybko zaczyna wypracowywać zysk. Jest on jednak na tyle mały, że przedsiębiorca nie może sobie pozwolić na budowanie zaplecza finansowego, a więc zabezpieczenie się przed nieuniknionymi problemami. Wszystko sprowadza się do klasycznego problemu polskiej przedsiębiorczości: niskiej marży.

Wciąż pokutuje przekonanie, że o klienta można zawalczyć wyłącznie ścinając ceny. Efekt jest taki, że początkujący przedsiębiorca „jedzie” na symbolicznej marży, coś tam zarabia, ale gdy tylko następuje spadek liczby zamówień, firma wpada w poważne problemy finansowe. Nie ma środków na zakup materiałów, pensje dla pracowników, nie wspominając już o zysku dla właściciela. Przedsiębiorca robi bilans, z którego wynika, że właściwie nic na swoim biznesie nie zarabia. Wpada w panikę i podejmuje decyzję o zamknięciu firmy. Gdyby miał poduszkę finansową, wypracowaną dzięki rozsądnym marżom, mógłby przetrwać trudny czas.

Brak wizji rozwoju firmy

Widzieliśmy już setki takich przypadków. Przedsiębiorca zakłada firmę, bo kieruje się nieuzasadnionym optymizmem. Jest święcie przekonany, że od momentu rejestracji na jego konto zaczną spływać góry pieniędzy, ulega romantycznej wizji bycia sobie samemu szefem, oczami wyobraźni widzi, jak za chwilę przenosi się do luksusowego biurowca w ścisłym centrum miasta. Niestety, szybko przychodzi otrzeźwienie.

Początkujący przedsiębiorcy bardzo często nie mają pojęcia, dokąd chcą dojść. Żyją chwilą, cieszą się z bieżących wpływów, ale nie potrafią odpowiedzieć na pytanie, jak ma wyglądać ich biznes za 2-3 lata. Gdy zatem firma nie przynosi spodziewanych zysków i stan ten trwa przez kilka miesięcy, właściciel podejmuje decyzję o zamknięciu biznesu, ponieważ nie chce ryzykować wpadnięcia w jeszcze większe problemy finansowe. Nie ma zagryzie zębów, nie poczeka cierpliwie na odwrócenie się karty, bo nie wierzy w swój projekt, nie opracował biznesplanu, nie potrafi ocenić, czy obrany model biznesowy w końcu „zaskoczy”. Niepewność i niewiedza są jak betonowe buty – nie da się w nich daleko zajść w biznesie.

Złe doświadczenia z klientami

Nie ma firmy, której wszystko idzie jak z płatka. Każdy przedsiębiorca prędzej czy później będzie musiał się zmierzyć z problemem, jakim niewątpliwie jest konflikt z klientem. To dobra próba, która pozwala ocenić, czy rzeczywiście nadaję się do prowadzenia biznesu. Z klientami bywa różnie. Niektórzy są napastliwi, agresywni, chamscy, inni zwyczajnie bardzo wymagający.

Jeśli początkujący przedsiębiorca w krótkim czasie zetknie się z każdym z tych typów, może mu to podciąć skrzydła. Dojdzie wówczas do wniosku, że na tym etacie to jednak wcale nie było tak źle, że miał święty spokój, że nie musiał się tak stresować. Dobrze wiemy, do czego prowadzi takie myślenie.

Autor wpisu: Soluma Group, Grzegorz Wiśniewski

Wszystkie działy